W wielu zakładach produkcyjnych wycena zlecenia opiera się na normach sprzed lat i doświadczeniu kierownika. Dopóki marże są wysokie, nikt tego nie sprawdza. Gdy koszty pracy rosną, różnica między czasem zakładanym a rzeczywistym zaczyna decydować o tym, czy zlecenie w ogóle zarabia. Wystarczy zmierzyć jedną linię produkcyjną, by zobaczyć, gdzie ucieka czas i pieniądze.
Czas technologiczny a czas rzeczywisty
Czas technologiczny (nazywany też normatywnym) oznacza, ile według technologii powinna trwać dana operacja. Czas rzeczywisty to ten, który upływa na hali, razem z przezbrojeniem maszyny, czekaniem na materiał, poprawkami i przerwami. Na papierze wszystko się zgadza, a w praktyce bywa inaczej: jedne zlecenia mieszczą się w normie, inne ją przekraczają.
Gdy czas nie jest mierzony, firma nie wie, które wyroby są wyceniane prawidłowo, a które od miesięcy przynoszą stratę ukrytą w średniej. Jeśli chcesz zagłębić się w temat, zajrzyj do materiału o tym, czym jest czas technologiczny a czas rzeczywisty i jak rejestrować czynności w ramach zlecenia.
Dlaczego karty pracy na papierze nie wystarczają
Papierowa karta pracy to dobry początek, ale może zawieść z czterech powodów:
-
pracownicy wypełniają ją pod koniec zmiany z pamięci, więc czasy bywają zaokrąglone,
-
przestoje i czekanie na materiał często w ogóle nie trafiają na kartę,
-
dane trzeba potem przepisać do arkusza, co zajmuje czas i sprzyja pomyłkom,
-
kierownik widzi wynik dopiero po jakimś czasie, gdy na błyskawiczną reakcję jest za późno.
Rejestracja czasu czynności na produkcji
Pracownik wybiera na terminalu przy stanowisku zlecenie, nad którym pracuje i rejestruje początek czynności, np. cięcia, spawania czy montażu. Gdy kończy, powtarza rejestrację dla kolejnego etapu. System na bieżąco zlicza czas każdego etapu i pokazuje, ile łącznie zajęła realizacja.
Kierownik nie czeka, aż ktoś przepisze karty do arkusza. Widzi od razu, które zlecenia przekraczają normę, na których stanowiskach praca stoi i ile godzin pochłonął wyrób oddany wczoraj klientowi.
Do czego przydają się te dane
Dzięki nim zyskujesz:
-
rzetelną wycenę kolejnych zleceń, opartą na faktach zamiast szacunków,
-
wskazanie wąskich gardeł, czyli operacji, które regularnie trwają dłużej niż według czasu technologicznego,
-
mierzalne przestoje, czyli wiedzę, ile godzin ucieka przez braki materiału i awarie maszyn,
-
czytelne dane do systemów premiowych za wydajność, które ograniczają spory o to, kto ile zrobił.
Ciekawie robi się, gdy porównasz te informacje z ewidencją czasu pracy. Załóżmy, że ktoś spędził w zakładzie 8 godzin, a zapisane czynności dają 6. Warto sprawdzić, na co poszły pozostałe 2 godziny: na przezbrojenia i przestoje czy na pracę, której nikt nie zarejestrował.
Mały pilotaż na początek
Wybierz jedną linię lub grupę wyrobów, w których marża budzi wątpliwości i przez kilka tygodni rejestruj czas czynności. Wyniki zwykle same podpowiadają, gdzie rozszerzyć pomiar. Ułatwia to system do rozliczania zleceń produkcyjnych TaskTimer od BioSys: pracownicy rejestrują czas na stanowiskach, a Ty dostajesz raporty z ich wykonanej pracy.
Napisz do nas na [email protected]: porozmawiamy o wdrożeniu systemu do rozliczania zleceń w Twojej firmie.
